Obraz

Obraz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Spełniam marzenia

Przyszedł czas by przedstawić moje maluszki. Dzieciaki skończyły już 8 tygodni, są odrobaczone, zaszczepione, zaczipowane i z wszelką dokumentacją gotowe zamieszkać ze swoimi rodzinami. Oto one:

JUST SAGA SIMON Lefander:


JUST SOL ANGELICA Lefander:


JUST VILLEMO Lefander:


JUST TENGEL Lefander:


JUST ULVHEDIN Lefander:


I cała piąteczka razem:

Saga już pojechała do nowego domku w Warszawie, Tengel pojedzie dopiero w czerwcu ale aż do Norwegii. Ja mam teraz nie lada dylemat, zostawić szaloną Sol czy piękną Villemo. Nie śpieszę się, na razie obserwuję obie dziewczynki i zostawiam sprawy trochę swojemu biegowi. Na nowy domek czeka jeszcze Ulvhedin- mój ulubieniec w każdym calu. To piękny i mocny pies o cudownym charakterze. I ta jego głowa... po prostu marzenie. Szkoda tylko, że nie chciał współpracować z fotografem stąd i zdjęcia nie oddają jego potencjału w całości. Nadrobimy za tydzień, może wtedy uda się zrobić ładne zdjęcie małemu uparciuchowi. Ulfik to piesek bardzo zrównoważony psychicznie, odważny i mający swoje zdanie, trochę samotnik i indywidualista. Mam nadzieję, że znajdzie swoich ludzi, którzy będą go rozpieszczać i kochać tak mocno jak ja.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Mysie Pysie

Dawno już nie pisałam a u mnie sporo nowości. Choć nie, właściwie tylko jedna. Za to jaka! Moja Liczi urodziła swoje pierwsze maluszki :-) Wymarzone, wytęsknione, urodziły się 17 lutego. Pięć tłuściutkich bobasków, trzy suczki i dwa pieski. Dwie dziewczynki są niebiesko-srebrne podpalane jak pochodzący z Norwegii tata i trzy pomarańczowo siane jak mama. Aktualnie bobaski są już zaszczepione i oznakowane a jutro otrzymają oficjalne metryki pochodzenia. Wrzucam kilka zaległych zdjęć bobasków, za tydzień profesjonalna sesja zdjęciowa i wtedy każdy przedstawi się z imienia :-)










środa, 28 grudnia 2016

Gdy za oknem śnieg

No właśnie, zima to piękna pora roku. Bywa. Gdy pada gruby śnieg, jest biało i pięknie a ja siedzę w ciepłym domku i nie muszę nigdzie jechać. Do miasta w szczególności. Od siedzenia jednakże prócz kilogramów przybywa też pomysłów. Człowiek dużo by zrobił gdy nie może akuratnie. I tak siedząc na fejsbuczku czytam spory mniejsze i większe koziarzy. Na temat prawidłowego kształtu i wielkości koziego wymienia. I stwierdzam jeden fakt. Nadal mnie to kręci. Mieć piękne stadko, wyhodować taką kozę by mieć się czym pochwalić :-D Wyrzekała się żaba błota. Co prawda snucie wizji o mega kozuchach hamuje nieco wspomnienie przerzucania obornika, trudnych porodów, zeżartych drzewek i krzewów oraz ganianie za nimi godzinę po sadzie w niedzielę rano. Choć co prawda to akurat to ganianie zbawienne dla mojej figury było. Pęknięta chrząstka w stopie to też moja wina, było nie zakładać kozie łańcucha. No więc siedzę sobie tą zimową porą i planuję. Ogrodzone pastwisko, letni domek dla kózek, dojalnica coby się wygodnie doiło, placyk zabaw dla koźląt, klony posadzone w zeszłym roku ładnie rosną... Znaczy dwa bo połowę nasadzeń wrąbały zające. Nim się zorientowałam obrały mi kloniki z kory. Dziady jedne powystrzelać tylko. Nie no, lubię kicusie. Owinęłam te biedne dwa drzewka co zostały i może się uratują choć one. Mam nawet nowe pomysły dotyczące zagospodarowania mleka i mięsa (niestety). I wiążą się pięknie z hodowlą psów i ze środowiskiem psiarzy ogólnie. A serki co moje to moje. Nie wymyśliłam jeszcze jak zorganizować temat kozłów i ich wybiegu ale to pewnie temat do obmyśleń na kolejną zimę :-D Poza tematem kozim wciąż plącze się temat koloru pomidorowego. Są pierwsze wnioski i obserwacje. I tak: gleba w foliaku uboga jest w wapń, stąd problemy ze suchą zgnilizną. Zaopatrzyłam się więc w odpowiednie preparaty i lada dzień będę uszlachetniać podłoże dla przyszłych pomidorków. Dwa, pomidory poza folią rosną ładnie i nawet owocują ale Królowa Zaraza przetrzepie wszystko. Trzeba by pewnie ładować chemię co nie bardzo mi się uśmiecha. Nie, żebym była zafiksowanym ekologiem ale jednak chemiczne pomidory to ja mogę w sklepie nabyć o każdej porze roku. Nawet teraz. Problem jest jeszcze taki, że miejsca będę mieć mniej bo starą "paprykową" folię rozebrała wczoraj Barbara. Orkan znaczy. Ten orkan to też kontrowersyjny u nas na Podlasiu był. No ale był. Wracając do pomidorów, to teraz będą musiały się biedaczki przeprosić z papryką i żyć w zgodzie pod jednym dachem, trudno. A co najlepsze jeszcze, wybieram odmiany na przyszły- jeszcze -rok. I już wiem, że za długa lista ale nie mogę się opanować. Bo to fajne i tamto ciekawe. Czarnych 2-3 odmiany, różowych 2, czerwonych 2, żółtych 2, białych 1 i koktajlówki  2. Obiecuję. Gdzie ja to upchnę pojęcia pomidorowego nie mam. A papryka? Słodka tylko Ożarowska, to postanowione i ostrej może Habanero? Sosik z tegorocznych papryczek wyszedł smaczny jednak mógłby być ciut ostrzejszy. Adekwatnie więc do tego potrzebuję większych w mocy papryczek. Za miesiąc już można wysiewać paprykę bo dłużej kiełkuje to zacznie się doglądanie sadzonek. A! O kurach bym zapomniała. Zestarzało się nam stado, wykruszają się zielone kwoczki. Trzeba młodych kupić wiosną. Leghorny mi się marzą...

wtorek, 20 września 2016

Za ciosem

Wiele wody upłynęło od ostatniego wpisu, czas więc nadrobić zaległości. Najpierw najważniejsze, czyli sprawy psie. Liczik została dokładnie przebadana, oczka, serduszko i bioderka ma wzorowe! No i na dokładkę, nie dość, że zdrowa to jeszcze utytułowana :-D Tak tak, 4 września na międzynarodowej wystawie w Białymstoku Liczi zdobyła ostatnią wymaganą nominację na Championa Polski! A także pierwszą nominację na Międzynarodowego Championa Piękności CACIB! Cóż to był za dzień dla nas! Cieszę się i jestem bardzo dumna, gdyż dokonałyśmy tego same, bez pomocy tak wszechobecnych dziś handlerów i groomerów. Bez kontaktów i znajomości, ot zielone szczypiorki :-D Moje kochana dziewczynka zaczęła pokazywać na co ją stać. Teraz robimy zimową przerwę ale na pewno nie jest to koniec jej wystawowej kariery.
No a teraz ogród, nastał czas zbierania plonów swojej pracy. Pomidory udały się pięknie, nadwyżki wylądowały w soku, przecierze i leczo na zimę. Papryki potrzebują jeszcze paru dni do pełnej dojrzałości. Będzie sałatka z buraczków i papryki a także papryka marynowana. Ogórków też sporo przerobionych- po diabelsku, z musztardą, z przecierem pomidorowym i w formie sałatki zimowej. Teraz myślę co zrobić z dyni piżmowej również w sporej ilości. I wciąż na bieżąco smażymy powidła śliwkowe, pyszne! Jabłek za to jak na lekarstwo w tym roku. Zauważyłam, że jabłka rodzą na przemian ze śliwkami. Teraz rok śliwkowy :-) Winogron białych malutko było, ot tyle by pojeść ale z czerwonych tradycyjnie wkrótce powstanie smaczne winko. Pozdrawiam wszystkich czytelników, i tych nowych i tych "starszych" :-D

środa, 20 kwietnia 2016

Jak na szpilkach

No tak sobie siedzę. I mam nadzieję, że nie zmarznie mi rozsada pomidorów. Wyszło mi tego 98 sztuk dokładnie. W miarę jak rosła ilość doniczek z rozsadą trzeba było myśleć gdzie je umieścić bo i parapety się pokończyły. Tak więc wylądowały w foliaku, część w drewnianej skrzyni na nóżkach przykryte dodatkowo szybą. Część w "termosie"- sklejonej ze styropianu skrzyneczki przykrytej szybą a ostatnia partia już tylko w kartonie przykrywanym dodatkową folią. Jak dotychczas rosną fajnie ale zapowiadają kilka dni z przymrozkami i tak sobie myślę, czy to wystarczy? Za dużo tego by przynosić do domu na noc. Papryczka jeszcze nie popikowana i dobrze, zrobię to gdy miną przymrozki. Posiałam też w paletki ogórki pół węże, kapustę późną, brokuły oraz kalafiory białe, zielone i fioletowe. Te akurat na temperatury odporne więc się nie boję.
Z wieści zwierzaczkowych- byłam z Liczi na Krajowej Wystawie Psów z Nowym Dworze Mazowieckim- ocena doskonała, lokata 2 i srebrny medal. 15 maja jedziemy na Międzynarodową Wystawę w Łodzi a dwa tygodnie później jeszcze Płock. I przerwa. Robimy badania potrzebne psom przeznaczonym do hodowli. Serduszko już zbadane, jest zdrowe! Bardzo się cieszę! Prześwietlone też stawy w kierunku dysplazji, zdjęcie zostało wysłane do lekarza uprawnionego do wpisu wyniku w rodowód. Lekarz prowadzący stwierdził jednak, że stawy biodrowe ma Liczunia bardzo ładne więc się nie denerwuję już. Zostało nam jeszcze badanie u psiego okulisty ale to zrobimy w czerwcu. A potem już tylko czekać... na maluszki :-)