Obraz

Obraz

niedziela, 19 lipca 2015

Coraz lepiej

No, coraz lepiej nam idzie wystawianie. Na Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Warszawie Liczi w stawce 5 suczek klasy pośredniej zajęła drugie miejsce, ocenę doskonałą i srebrny medal. Mało brakło do wygrania klasy i wniosku cwc, jednak nieśmiałość jest wciąż widoczna ale pracujemy i widzę, że nie spina się już tak w tłumie ludzi i psów. Mam nadzieję, że w końcu uda nam się to przełamać. Najbliższa wystawa to CACIB Sopot i krajowa 8 grupy w Sopocie. Trzymajcie kciuki!



I luźniejsze:






środa, 1 lipca 2015

Zwodniczy punkt

U nas znów zmiany, Astra z Biedronką pojechały do nowego domu pod Białą Podlaską. Koziołki niestety musiały zamieszkać w zamrażarce, nikt ich nie chciał. Ferduś też na dniach wyjeżdża do swojej drugiej koziej rodziny. Zostają Alma i Junior, wnuk mojego kochanego Kuby, najlepszego kozła jakiego miałam. Z tą dwójką już sobie poradzę, to sama przyjemność obcować z tak spokojnymi, fajnymi zwierzakami. Stado było już ponad moje siły, tym bardziej, że pastwisko nieogrodzone. Noga mi dokucza po tym jak w zeszłym roku oberwałam palikiem. Chyba coś poważniej uszkodzone tam mam bo są dni gdy kuleję i bardzo mnie boli. No i wyjeżdżać będę częściej więc nie miałby kto się zająć stadem kóz a tak jedną kózkę to zawsze ktoś wydoi. Z psich spraw, w kwietniu byłam z Liczusią na krajowej wystawie psów w Nowym Dworze Mazowieckim u znawcy rasy. Z wyprawy jestem zadowolona choć dostałyśmy ocenę bardzo dobrą. A to za nieśmiałość i spiny mojej dziewczynki, przez stres jej i mój nie pokazała się ładnie, była sztywna i nie pracowała ogonem. Musimy nad tym pracować choć z charakteru jest nieśmiała i taka pozostanie. Niemniej pierwsza ocena do uprawnień hodowlanych jest. No i ładny opis sędziego z zastrzeżeniem temperamentu i wszystkiego co się z tym wiąże. Bardzo się za to sędziemu podobała głowa, długa szyja, przednie łapy, głęboka klatka Liczi. Czyli ma swoje mocne i słabe strony jak każdy pies. Najbliższa wystawa to międzynarodowa w Warszawie i mam nadzieję tam pójdzie nam lepiej.


czwartek, 2 kwietnia 2015

Już czas

Nadszedł czas na znalezienie nowych domków dla dwóch urodzonych u mnie kawalerów.

BOHUN



BARNABA



Przypominam, mamusie to Alma i Astra, kozy barwna i biała uszl. z instytutu genetyki i doskonalenia zwierząt w Jastrzębcu. Tatuś, Fredzio to koziołek 50% AN po matce białej uszl. i ojcu Elite's Dolomit.

piątek, 27 lutego 2015

Nowe życie

No i doczekałam się i ja maluszków kozich po 2 latach przerwy. Ekscytacja, nerwy, adrenalina i wreszcie radość. Pierwsza urodziła Alma, dwa śliczne brązowe koziołki. Trochę żałowałam, że nie ma kózki ale cóż, rzadko bywa tak jakbyśmy chcieli. Chłopcy za to urodziwi, silni i energiczni.


Ciemniejszy, czekoladowy to Baron, ma dwie czarne kropeczki na boku:



Jaśniejszy i odrobinkę większy to Barnaba. Bardzo kontaktowy koziołek, mój ulubieniec:



Dzień później Astra urodziła pareczkę, jest więc moja oczekiwana kózka :-)



Koziołek dostał imię Bohun, jest bielutki i bezrożny:



Kózka ma ciemne łatki więc otrzymała imię Biedronka. Biedroneczka jest ciut większa od brata i tak jak on bezrożna.




Koźlęta rosną, nabierają sił i zaczynają brykać. Uwielbiam na nie patrzeć, pomału się też poznajemy.

wtorek, 16 grudnia 2014

Roczek

Moja Liczusia, taki bączek mały skończyła już rok. Kiedy to zleciało? Na 2015 planuję parę wyjazdów na wystawy by wyrobić małej uprawnienia hodowlane i przynajmniej rozpocząć championat Polski. A tak wygląda moje roczne dziecko:


Ma swoje mocniejsze i słabsze strony, jak każdy pies ale jestem z niej bardzo zadowolona. Oby tak dalej. No i coraz bardziej podobają mi się pomarańczki, zastanawiam się czy nie dokupić psa o tym umaszczeniu.
Kozulki rosną wszerz, wykotów spodziewam się ok. 20 lutego.

sobota, 30 sierpnia 2014

Małe marzenia

Dawno nie pisałam bo i o czym za bardzo nie było. Choć ostatnio troszkę się u nas działo. Zacznę od kózek, dziewczynki ładnie wyrosły, przyjemnie popatrzeć ale rujek wciąż nie widać. 3 tygodnie temu wracały z łąki, jedna z nich biegnąc owinęła łańcuch o brzozę a odwijając walnęła mnie palikiem w nogę. Kostka mocno stłuczona, dziura, krew się polała. Tydzień chodziłam o kulach, teraz już jakoś sobie radzę ale stopa wciąż spuchnięta i boli gdy pochodzę. Rtg nie wykazał pęknięcia, kości całe ale goi się długo. Także decyzja zapadła, wiosną, zaraz po sprzedaży koźląt ruszamy z grodzeniem pastwiska by kozy mogły chodzić swobodnie. Druga nowina- byłam na pierwszej w swoim życiu wystawie psów. Oczywiście od razu jako wystawca, w dodatku wystawa rangi międzynarodowej, ponad 1600 psów wszystkich ras. Liczi dostała ocenę wybitnie obiecująca oraz lokatę drugą w klasie szczeniąt. Jestem dumna z mojej małej dziewczynki, Liczunia była grzeczna, spokojna, pokazała ząbki i pięknie pobiegła na ringówce. Sędziemu podobała się głowa, szyja, kątowania i ruch, trzeba natomiast popracować nad mięśniami grzbietu. I z tym się zgadzamy. Mam nadzieję poprawimy to do następnej wystawy wiosną. I jeszcze kilka pamiątkowych fotek z CACIB Białystok 2014:











niedziela, 29 czerwca 2014

Na spokojnie

Śpieszę donieść, że już się z tym moim Fredkiem dotarliśmy. Po niemiłej przygodzie ze wzdęciem zero problemów. Chyba wyczułam już co, jak i kiedy postępować z tymi wrażliwcami. Podczas upałów wychodzą na pastwisko o 5 rano i wracają o 11-12, w domku siano, wieczorem pastwisko lub koszone i gałęziówka plus owies. W normalne dni wychodzą 8-9 po rosie, podczas silnych, kilkugodzinnych deszczów siedzą na sianie + owies + gałęzie. No i wszystko gra. Fredek parę dni po trokarowaniu nie chciał wychodzić z koziarni ale teraz już śmiga z dziewczynami. 13 czerwca zebrało mu się na amory w kierunku Astry, wykonał nawet kilka skoków w tym jeden udany ale czy coś z tego będzie nie wiem bo młodziutki jeszcze. Troszkę schudł biedak ale mam nadzieję szybko odrobi. A tu kilka świeżutkich fotek: