Nie, to nie o mnie. O kozach ma być i będzie. Alma i Astra zgodnie z moimi oczekiwaniami rosną jak szalone na wiosennej trawie co bardzo mnie cieszy. Różnią się budową, Astra jest dość niska i proporcjonalna, Alma wysoka i rośnie skokami: przód- tył. Teraz akurat wyrównuje się co jest ponoć dobrym momentem na zakocenie. Cóż, poczekamy jeszcze bo ruje się skończyły w lutym. No i dobrze, będzie co ma być. Dziewczyny mają prawie 16 miesięcy, zdjęcia pochodzą sprzed miesiąca.
Biedny Freedomek kuruje się, czuje się coraz lepiej, wczoraj był 2 godziny na trawie. Wyprowadziłam go w południe gdy trawa była już całkowicie sucha. Jestem ostrożna, wolę by postał na tegorocznym, świeżym i pachnącym sianku. A to Freedom 3 tygodnie temu:
Młody ciemnieje, coraz bardziej robi się podobny do swojego ojca Dolomita. Bardzo jestem ciekawa maluchów po tej trójce. Kózki, jeśli jakieś będą zostaną u mnie. Pomału klarują się też przyszłoroczne plany koziarskie, być może dokupię jakąś kózkę 50% AN, siostrę Freedoma.
Piękne kózki! Bardzo zadbane. Widać,że bardzo je kochasz :))
OdpowiedzUsuńDziękuję :-) Lubię te kozuchy i cieszę się nimi. Szczególnie bliska mi jest alpejeczka Alma, to spokojna i grzeczna kózka. Taki przytulak. Astra to sowizdrzoł ale też fajna. :-)
OdpowiedzUsuńNo i dobrze się układa...
OdpowiedzUsuń