Obraz
piątek, 6 września 2013
Bieda
Dzisiaj wielki dzień, Kropeczka moja ukochana pojechała na sterylizację. Nerwy miałam straszne, przeżywałam to bardzo. Na szczęście operacja przebiegła gładko, przy okazji narkozy prześwietliłam jej też bioderka na dysplazję. Wynik- idealnie zdrowe. :-) Do weterynarza zabrałam też Kiri- naszą najstarszą kotkę. A to z kolei na obcięcie zniszczonego przez lata pozbawionego melaniny ucha. No i wyjechała bez ucha i macicy dodatkowo. Tak więc teraz mam pod opieką dwie nieprzytomne rekonwalescentki. Kropcia grzeczna, wybudzona ale drzemie teraz za to Kiri kursuje po pokoju. I pilnować trzeba.
poniedziałek, 2 września 2013
Sekrety
Była to ciepła, lipcowa noc. W powietrzu unosił się słodki lecz nieco mdlący zapach wiciokrzewu. Przypadkowy obserwator zobaczyłby tylko dwa cienie przemykające cicho w stronę jeziora. Zazdrosny księżyc wyłaniając się zza chmur odsłonił tajemnicę. Wiedzieli jednak, że nie zdradzi jej nikomu, byli bezpieczni. Wśród gęstych, przybrzeżnych trzcin odnaleźli łódź. Byli szczęśliwi, mrok trzymał ich w objęciach, fale kołysały niczym swe ukochane dzieciątka. Ta kradziona światu chwila należała do nich. Ciemnowłosa dziewczyna i czarnooki mężczyzna.
Dwa ptaki rozpoczęły swój odwieczny taniec. Nie mogą przestać, to silniejsze od nich. Tańczą do utraty tchu. Coraz wyżej, ku słońcu. Zatracają się w sobie, nie ma już dwóch ptaków. Tylko jedna dusza, połączona na krótką chwilę.
Ptaki odfrunęły pozostawiając pustą, samotną łódź.
Dwa ptaki rozpoczęły swój odwieczny taniec. Nie mogą przestać, to silniejsze od nich. Tańczą do utraty tchu. Coraz wyżej, ku słońcu. Zatracają się w sobie, nie ma już dwóch ptaków. Tylko jedna dusza, połączona na krótką chwilę.
Ptaki odfrunęły pozostawiając pustą, samotną łódź.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Odleciały
No i po wszystkim. Patka i Maszka poszły na swoje do nowego domu. Gdzieś w okolice Góry Kalwarii. Rodzina wspaniała, mają już trzy młode kozy, uwielbiają te zwierzaki. Czułam pozytywne fluidy, jestem pewna, że bardzo dobrze zaopiekują się córami Kuby. W koziarni pusto, Łyska poganiała jastrzębcanki ale raczej z nudów niż z przekonania. Dopóki królowej schodzą z drogi są bezpieczne.
Żegnajcie Patka i Maszka.
Żegnajcie Patka i Maszka.
sobota, 24 sierpnia 2013
Żegnajcie
No i pojechały. Mela z córą Zuzanną. Przykro ale lepszego miejsca wymarzyć bym im nie mogła. Pojechały pod Terespol a Państwo, którzy je kupili są wspaniałymi ludźmi zakochanymi w kozach. Jestem pewna, że moje kochane kozice będą miały tam najlepszy dom. Żegnajcie kozulinki.
środa, 21 sierpnia 2013
W oczekiwaniu
Kozuchy moje zarezerwowane, pójdą w dobre ręce jak chciałam. Parami, tzn. Mela z Zuzią oraz Patka z Maszką. Czekam na odbiór w sobotę, wtedy napiszę więcej. Cieszę się, że wkrótce będzie po wszystkim choć nie wiem jak ja tę sobotę przeżyję.
czwartek, 15 sierpnia 2013
Ćwiczymy
Plany na przyszłość zaczynają się krystalizować. Myślałam o tym od dawna ale nie byłam pewna czy to jest to. A jednak, hodowla zostaje, zmieniam gatunek. Kropulinka jest petem i nie będzie nigdy rozmnażana więc co mi zostaje? Tak tak, kupno suni na wystawy. Nie tak szybko oczywiście, za rok z hakiem jak dobrze pójdzie. Teraz mam czas na przygotowania. Uczę się prawidłowego groomingu cockera, wystawiania (narazie na podwórku). Ćwiczę na Kropci, jej to nie przeszkadza a ja nabiorę wprawy. Tak, coby gdy przyjdzie czas nie zbłaźnić się na całego. Zdobywam wiedzę na temat rasy, rodowodów, hodowli polskich i zagranicznych, kojarzeń, genetyki. Nie jest to łatwe, wręcz przeciwnie lecz bardzo ciekawe i pasjonujące. A tak ćwiczymy:
Jedna bardziej udane, inne mniej ale uczymy się. Potem czas na przerwę:
Jedna bardziej udane, inne mniej ale uczymy się. Potem czas na przerwę:
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozterki
Kozy narazie w komplecie. Zgłosiła się osoba chętna na wszystkie ale prosiła o kilka dni na zorganizowanie transportu bo z daleka więc sprzedaż chwilowo wstrzymana. Nie wiadomo jak będzie, ludzie są jednak różni. Byłoby fajnie gdyby kozy poszły razem w jedno miejsce ale cóż... będzie jak ma być. Nie robię nic na siłę. Temperatury rosną jak szalone, całe dnie spędzamy w zacienionym pokoju. Psy wychodzą na kilkanaście minut na słońce, potem nura do stawu. Jak ja im zazdroszczę. Kozy niestety siedzą w koziarni na sianie, mleko ucięły. Zuza się zasuszyła, Mela ukróciła, tylko Łyska ile dawała tyle daje. Paradoks, ją najbardziej chciałabym zasuszyć bo wygląda źle, bardzo wychudła. Niech się kochana moja nacieszy jeszcze troszkę słońcem i życiem ale tylko do jesieni. Czas końca już wyznaczony. W pełnym niepewności i rozterek oczekiwaniu na dalsze losy moich zwierząt planuję remont swojego małego mieszkanka. Dobieram farby i dodatki.
A to Kuba:
Kubuś czeka na nowe stado.
A to Kuba:
Kubuś czeka na nowe stado.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















